#1
#2
#3
Julka

Julka

Julka Sopala urodzona 27.11.1999 roku w Zabrzu. Mózgowe porażenie dziecięce,...

Wojtek

Wojtek

Wojtuś urodził się we wrześniu 2008 roku jako skrajny wcześniak (28 tydzień ciąży)....

Adam

Adam

Adam jest dzieckiem niepełnosprawnym od urodzenia.

Franek

Franek

Nazywam się Franek i mam 4 latka. Z pozoru jestem zwyczajnym chłopcem, choć tak naprawdę tylko najbliżsi wiedzą, że jestem zupełnie niezwykły i wyjątkowy. Urodziłem się jako wcześniak i przez kilka pierwszych dni musiałem walczyć o życie z infekcją, zapaleniem opon mózgowych. Nie potrafiłem też sam oddychać. Moja Mama mówi jednak, że zacząłem walczyć dużo wcześniej – jeszcze w jej brzuszku.
 
Teraz jestem szczęśliwy i czuję się dobrze, choć pod ubraniem i na swoim ciele ukrywam kilka bardzo fajnych urządzeń. Są nimi pompa insulinowa i system ciągłego monitorowania glikemii. Tak, mam cukrzycę! Zachorowałem kiedy miałem 2 latka. Byłem wtedy bardzo drobny, rozwijałem się powoli i zupełnie nie chciałem jeść. Teraz mam się dobrze – mogę biegać, jem wszystko, co mi Mama przygotuje. I chociaż czasem czegoś nie mogę zjeść albo zrobić, wcale się nie gniewam na Rodziców. Wiem, że to dla mojego zdrowia i dobrego samopoczucia. Moje życie z cukrzycą nie zawsze było takie łatwe. Badania wykazały, że mam nietypową mutację tej choroby, która powoduje, że mój cukier spada nagle i szybko. Mamusia i Tatuś prawie nie spali przez pierwsze 1,5 roku mojej choroby – bali się, że zasną i coś mi się stanie. Moje paluszki były strasznie pokłute – bolały i nie chciały się goić. Lekarze sami rozkładali ręce – bez systemu ciągłego monitorowania glikemii, czyli sensora, nie byli w stanie dobrać dawek insuliny i zapobiegać niedocukrzeniom.
 
Dzisiaj jest łatwiej, jest bliżej normalności. Mamusia i Tatuś mogą spać, bo wiedzą, że kiedy tylko coś zacznie się dziać odpowiedni alarm ich obudzi. Bez problemu mogę zwiedzać świat – rodzice mogą zabrać mnie w góry i w daleką podróż nad morze. Mogę iść do przedszkola. Czy marzymy o czymś jeszcze? Mama mówi, że jej pierwsze marzenie już się spełniło, kiedy pojawiłem się na świecie, a drugie, kiedy otrzymałem możliwość normalnego życia z cukrzycą. Czuję się dobrze, zdrowo rosnę i doganiam rówieśników. O tym wszystkim można przeczytać na blogu, który prowadzi moja Mama – cukromania.blogspot.com. Wszystko to dzięki pomocy firmy MARCO. Firmy wyjątkowej, z którą związane są Anioły z krwi i kości, pełne empatii i chęci niesienia wsparcia tym, którzy w życiu mieli troszkę mniej szczęścia.